7 maja wybrałam się na wernisaż Pani Wiesławy Kwiatkowskiej, na Plantach Zamojskich, w Galerii Mariana Koniecznego. Obrazy przyjechały z płockiego muzeum, gdzie jest ich duża kolekcja.
Wystawę zorganizowało Muzeum Zamojskie przy udziale prywatnego sponsora.
Sama wystawa odbyła się w ciekawym miejscu. Dziewiętnastowieczne budynki odremontowano i obecnie znajduje się tu galeria sztuki.
Godzina wystawy, dość wczesne popołudnie, nie przyciągnęła tłumów zwiedzających. Jak jedna z uczestniczek zauważyła "w tym czasie to emeryci, albo niepracujący"...
Ja jestem pracująca, a czas się znalazł, bo tam miałam być.
Każdy obraz prezentowany był w komplecie z jednym wierszem Bolesława Leśmiana. Autorka malowała cały zbiór obrazów korzystając z inspiracji poszczególnych wierszy. Ja oglądałam najpierw obraz, a potem czytałam wiersz.
Zastosowałam strategię oglądania wszystkiego pobieżnie, żeby nasycić oczy, potem kolejna runda -szczegóły. Nie znałam wcześniej twórczości Wiesławy Kwiatkowskiej. To pozwoliło mi nie mieć oczekiwań.
Oczy otwierały mi się coraz szerzej, z obrazów bił blask srebra, złota, metalicznych odcieni niebieskiego i zielonego. To było tło, efekty na obrazie i na ramie. Malarka zamalowywała także ramy co dało większy rozmiar obrazom jak również głębię.
Niezliczone ilości różnych ptaszków, małych i dużych, sowy, pelikany, czaple. Robaczki, żuczki, żuki, ćmy, motyle, małe owady wielkości małego guzika. Fauna i flora królują na obrazach. A co tam znalazłam jeszcze?
Znalazłam jeszcze postacie ludzi, raczej elfów, także anioły, postacie z religii. To tworzyło mieszankę ze zwierzętami i bogatymi gatunkami roślin.
Całą galerię okrążyłam kilkakrotnie. Obrazy były tak ciekawe, a za każdym razem odnajdywałam jakiś nowy szczegół, jakieś nowe zwierzę czy roślinę.
Bogato wystrojone madonny, kobiety i mężczyźni, rycerze, bogowie, zwykli ludzie. Oto bohaterowie pierwszego planu. Na drugim planie elfy, stwory, stworki, istoty z innego wymiaru.
Stroje, suknie, odzież męska bogato zdobiona. Delikatne koronki utkane misternie farbą i pędzlem. Strojna biżuteria, dużo wypracowanych szczegółów.
Malarka ma mieszkanie i pracownię na Starym Mieście w Warszawie. Ma dużo kotów i psów. Otaczają ją liczne ptaszki śpiewające. Cały ten klimat zawarty jest w jej obrazach.
Zapraszam do krainy czarów, baśni i ogromnej wyobraźni. Oczy chcą patrzeć, serce chce się zachwycać. Kolorowy świat czeka na każdego.