wtorek, 26 września 2017

Metamorfoza regału na książki.




Moja inspiracja na wrzesień. Malowanie obrazów wyhamowało, ale przyszła mi ochota na przemalowanie mebli w moim pokoju. Zafascynowałam się białym regałem z zielonym wnętrzem. 
Jestem szczęśliwym posiadaczem takiego wbudowanego regału na książki i dekoracje. Mój regał będzie wyglądał tak samo dobrze po zmianie jak te ze zdjęć. Malowanie przede mną.
Regał wyczyszczony, książki i dekoracje zdjęte. Kilka dni, kilka warstw farby i będzie cudo!


Regał jest z płyty meblowej w kolorze gruszki. Używam lateksowej farby Dekoral do wnętrz w kolorze emerald green i platynowy szary. Mam wałek i pędzel do farb lateksowych. Dwie lub trzy warstwy wystarczą by pokryć mebel w zadowalającym stopniu. 


Dwie warstwy za mną. Została ostatnia do malowania oraz poprawki i listwy maskujące.
Teraz przeszlifuję małe nierówności bardzo drobnym papierem ściernym o gradacji 1000. Odkurzyć, przetrzeć wilgotną szmatką i lakierować.

Niestety! Disaster. Po nałożeniu pierwszej warstwy lakieru mebel wyglądał okropnie. Nieudany pomysł. Kupiłam śmierdzącą ftalową farbę do malowania mebli i po sprawie.  Przynajmniej nie będzie się rysowało. Jedna warstwa załatwiła problem.  Trzeba poczekać 24 godziny do wyschnięcia.
Mam też wątpliwości co do szarego koloru.
Jurto przemaluję na biały.  Za mały kontrast.  Ma być świeżo!





Postanowiłam wymienić uchwyty, które miałam przez długi czas. Bambusowe uchwyty lekko postarzane znalazłam na polskim ebayu. Trzeba miesiąc czekać, bo jadą z Chin [chyba na kocie].  Pokój jest w lekko tropikalnym nastroju, więc uchwyty wpasują się idealnie.


Odbielanie szafy przyniosło pozytywny efekt.  Jestem zadowolona z nowej decyzji.  Dołożyłam sobie więcej pracy, ale nie będę miała do siebie pretensji,  że nie spróbowałam.  Cały świat istnieje na zasadzie zmiany.
Miało być kilka dni,  a tu już tydzień strzelił.  Miałam kilka dni "gnoja", czyli lenia.  Pracy jest sporo.  Czasami czuję się zniechęcona. Jutro podmalunki,  zaczynam również malować półki na biało. Pozdrawiam Was sobotnio. 3

Półki maluję i maluję.  Poprawiam i poprawiam.  Sporo,  bo osiem półek.


Malowanie intuicyjne. Wakacje 2017.



 



W lutym 2016 roku zaczęłam malować obrazki intuicyjnie. Co to znaczy? Kupiłam tanie podobrazia, farby akrylowe i kilka pędzli. Siadłam przy stole, namoczyłam pędzel w wodzie i w farbie. Aaaaa, pomyślałam jedynie jaki ma być kolor. Coś zaczęłam kręcić, kółka, małe kółka, potem zaczęłam malować kwiat. Jedno się malowało, a następne zamalowywało poprzednie. Jak był skończony obrazek, to wiedziałam, że jest skończony. Po prostu nie potrzebowałam nic więcej poprawiać. I oto mój pierwszy wiro-kwiatek.


W styczniu 2017 roku, czyli w bieżącym, przyszedł mi na myśl kolor zielony. Pomalowałam swój pokój z grafitowo - srebrno - białego na soczysty emerald green. Powstała cała seria obrazów "Dżungla". 



Najdziwniejsze w tym jest to, że jednocześnie zaczął się w 2017 bum na dodatki wnętrzarskie w tym samym motywie dżungli, tropików. W sklepach wnętrzarskich pojawiły się poduszki, pościele, ściereczki, obrusy, świece i dekoracje w kolorach tropikalnych. Myślę, że gdzieś te trendy wyczułam podświadomie.


Po tropikach przyszły dwa obrazy NUDE. Spodobało mi się malowanie kobiet. Są piękne. Ich kształty, delikatność. Były dobrą inspiracją dla mnie.








I oto wpadł mi pomysł namalowania siebie samej z moją ukochaną siostrą. Oto efekt tego pomysłu. Trochę wisiał u mnie ten obraz, w mojej galerii, a teraz cieszy oczy mojej siostry.


Na wakacjach przyszła cała fala inspiracji. Zaczęło się od malowania palcami. Bez pędzli wyczarowały się bardzo zielono - niebieskie obrazy z liliami wodnymi, ryby Koi, łąka, kwiaty ze snu.








Aż tu nagle zainspirowałam się fauną oceanów i Humbak wypłynął na szerokie wody. Trochę używałam pędzla, trochę malowałam palcami. Zdecydowanie moja technika.


Na koniec wakacji namalowałam szamankę z tygryso-kotem. Miał być kot, ale bardziej przypomina małego tygryska. Niebieskie postacie? Dziwne? Wcale nie. Przecież Kriszna i wiele innych bóstw indyjskich miało niebieskie ciało. Moja szamanka również.


Zobaczcie jak ewaluowały moje obrazy. Od prostych wirów do postaci ludzi, zwierząt i roślin. Moim zdaniem każdy z nas ma takie umiejętności. Potrzebna jest tylko decyzja "czy chcesz to w sobie odkryć"? Jeśli tak to do dzieła. Jeśli ja potrafię to Ty również.
Nie trzeba pędzli i farb na początek. Wystarczy kartka, ołówek, węgiel. Nawet węgiel z grila, którym można rysować, przekrojony burak, który dale ciekawy efekt koloru.
Zachęcam do przypomnienia sobie jak się maluje COŚ. Bez zastanawiania, techniki, bez przemyślania.
Wszystkie obrazy intuicyjne są na sprzedaż. Mogę również namalować coś dla kogoś specjalnego. Potrzebuję wiedzieć dla kogo, może jakieś zdjęcie, a obraz wyjdzie sam. 
Jeśli ktoś potrzebuje towarzystwa zachęcam do malowania na SKYPE. Zapraszam.

Moje koronkowe Mandale.