czwartek, 9 maja 2019

Wernisaż obrazów Wiesławy Kwiatkowskiej. Zamość, 7 maja 2019 roku.

Witam Wszystkich w 2019 roku. Dawno tu nie zaglądałam. Dużo się w moim życiu wydarzyło nowego. Przeprowadzka do nowego miejsca, ale w tym samym mieście, jeszcze...
Życie idzie naprzód, jest coraz ciekawiej, sytuacje toczą się po mojej myśli.



Więcej czasu obecnie spędzam na degustowaniu szeroko pojętej sztuki. Wydarzenia artystycznie w mieście, w okolicy, jak i w dalszych częściach kraju mnie fascynują i przyciągają moją uwagę.

7 maja wybrałam się na wernisaż Pani Wiesławy Kwiatkowskiej, na Plantach Zamojskich, w Galerii Mariana Koniecznego. Obrazy przyjechały z płockiego muzeum, gdzie jest ich duża kolekcja.


Wystawę zorganizowało Muzeum Zamojskie przy udziale prywatnego sponsora. 
Sama wystawa odbyła się w ciekawym miejscu. Dziewiętnastowieczne budynki odremontowano i obecnie znajduje się tu galeria sztuki.



Godzina wystawy, dość wczesne popołudnie, nie przyciągnęła tłumów zwiedzających. Jak jedna z uczestniczek zauważyła "w tym czasie to emeryci, albo niepracujący"...
Ja jestem pracująca, a czas się znalazł, bo tam miałam być.




Każdy obraz prezentowany był w komplecie z jednym wierszem Bolesława Leśmiana. Autorka malowała cały zbiór obrazów korzystając z inspiracji poszczególnych wierszy. Ja oglądałam najpierw obraz, a potem czytałam wiersz.






Zastosowałam strategię oglądania wszystkiego pobieżnie, żeby nasycić oczy, potem kolejna runda -szczegóły. Nie znałam wcześniej twórczości Wiesławy Kwiatkowskiej. To pozwoliło mi nie mieć oczekiwań.


Oczy otwierały mi się coraz szerzej, z obrazów bił blask srebra, złota, metalicznych odcieni niebieskiego i zielonego. To było tło, efekty na obrazie i na ramie. Malarka zamalowywała także ramy co dało większy rozmiar obrazom jak również głębię.


Niezliczone ilości różnych ptaszków, małych i dużych, sowy, pelikany, czaple. Robaczki, żuczki, żuki, ćmy, motyle, małe owady wielkości małego guzika. Fauna i flora królują na obrazach. A co tam znalazłam jeszcze?




Znalazłam jeszcze postacie ludzi, raczej elfów, także anioły, postacie z religii. To tworzyło mieszankę ze zwierzętami i bogatymi gatunkami roślin.






Całą galerię okrążyłam kilkakrotnie. Obrazy były tak ciekawe, a za każdym razem odnajdywałam jakiś nowy szczegół, jakieś nowe zwierzę czy roślinę.











Bogato wystrojone madonny, kobiety i mężczyźni, rycerze, bogowie, zwykli ludzie. Oto bohaterowie pierwszego planu. Na drugim planie elfy, stwory, stworki, istoty z innego wymiaru. 




Stroje, suknie, odzież męska bogato zdobiona. Delikatne koronki utkane misternie farbą i pędzlem. Strojna biżuteria, dużo wypracowanych szczegółów.




Malarka ma mieszkanie i pracownię na Starym Mieście w Warszawie. Ma dużo kotów i psów. Otaczają ją liczne ptaszki śpiewające. Cały ten klimat zawarty jest w jej obrazach.



Zapraszam do krainy czarów, baśni i ogromnej wyobraźni. Oczy chcą patrzeć, serce chce się zachwycać. Kolorowy świat czeka na każdego.





2 komentarze:

  1. Piękny opis bardzo ciekawej wystawy. Dzięki za szczegóły i zwrócenie uwagi na twórczość malarki i pisarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miły komentarz. Uczę się, języka polskiego się uczę. Odkrywam go na nowo. Często robię korektę. Trudny jest.

      Usuń

Moje koronkowe Mandale.