
Odwiedziłam wiosennie jeden z okolicznych sklepów ze starociami. Oprócz kompletnego składowiska śmieci można było znaleźć coś fajnego. Ta stara, drewniana biblioteczka wpadła mi w oko. Była dosć mocno zniszczona. Malowanie gwarantowane. Niestety Pan właściciel, chyba w tym dniu upadł na głowę i ceny mu się pomieszały. Chciał za ten fajny mebelek 2300zl.Jak to chciwość ludziom uderza do głowy...Mała komódka też miała zawrotną cenę 300zl. I tak to nic nie kupiłam. Ale zażyłam przyjemności buszowania! A to najcenniejsze.Pozdrawiam wiosennie.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz